Reklama

Nie udało się wygrać 2-ligowych rozgrywek mimo 13 zwycięstw w 14 spotkaniach. Awans przegrywamy gorszą różnicą bramek w dwumeczu z płocczankami. Na początku sezonu w Płocku przegraliśmy 6 bramkami, a w rewanżu okazaliśmy się lepsi jedynie o jedno trafienie. Cieszy rekordowa liczba zdobytych goli (449 w 14 meczach, średnio ponad 32 bramki w meczu) oraz wyrównany skład (14 zawodniczek na liście strzelczyń). Ponadto udało się wypromować kilka zawodniczek, które już w przyszłym sezonie mają szansę zagrać na najwyższym poziomie, zdobyć kolejne doświadczenia, które zaprocentują w przyszłości.

We wczorajszym pojedynku z WKPR Wesoła odnieśliśmy 13 zwycięstwo w 14 ligowych spotkaniach w tym sezonie. Czy pozwoli nam to zająć pierwsze miejsce w lidze okaże się po spotkaniu CHKS Łódź - MMKS Jutrzenka Płock. Mecz przyniósł wiele emocji, a zwycięstwo 25-24 narodziło się w wielkich bólach. Początek zwiastował w miarę spokojne zawody. Udało się osiągnąć 3 bramkową przewagę i może to uśpiło nasz zespół. Do 22 minuty Wesoła nie ustępowała na więcej niż 1-2 bramki i dopiero w końcowych 8 minutach pierwszej połowy meczu udało się odskoczyć na 4 bramki (14-10). Zawodziła skuteczność, wybieraliśmy złe warianty rozegrania akcji, spieszyliśmy się z rzutami kiedy sytuacja wymagała uspokojenia akcji. Po przerwie, gdy zespół Wesołej zbliżał się na 1-2 bramki wkradała się niepotrzebna nerwowość i nie mogliśmy zwiększyć dystansu. W 46 minucie był remis po 20. Od tamtej pory mecz toczył się w systemie "bramka za bramkę". Dopiero skuteczny rzut Olgi Adamiec w 57 minucie pozwolił na uzyskanie 2 bramkowego prowadzenia. Zespół gości odpowiedział jedynie jednym skutecznym trafieniem i mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa. Może okaże się ono jeszcze cenniejsze niż myślimy? 
Dziękujemy gospodarzom hali w Siennicy, kibicom (w szczególności dziewczynom z grupy trenera Stanisława Wójcika, które w koszulkach Varsovii wspierały nasz zespół gorącym dopingiem) za wspaniałe przyjęcie. Mamy nadzieję, że mecz dostarczył fajnych wrażeń i miło spędziliście czas. 
PS. Chóralne 100 lat odśpiewane przez kibiców dla jubilatki Olgi Adamiec w 20 urodziny - bezcenne.

Wbrew wielu opiniom udało się pokonać płocki zespół 23-22. Szkoda, że tak nisko, bo była szansa na jeszcze lepszy wynik. Stawką meczu było pierwsze miejsce przed ostatnią serią spotkań. Wiadomym było, że aby myśleć o wyprzedzeniu Jutrzenki trzeba było wygrać różnicą 6-7 bramek. Od początku mecz był bardzo wyrównany jak przystało na rywalizację dwóch najlepszych drużyn w lidze. Do 14 minuty przegrywaliśmy jednym-dwoma golami i było to ostatnie prowadzenie płockiego zespołu w tym meczu. Od tego czasu przejęliśmy inicjatywę i utrzymywaliśmy przewagę do końcowego gwizdka sędziów. W pierwszej połowie w naszych szeregach prym wiodła Joanna Mierzejewska, która zdobyła 5 bramek. Szkoda, że nie udało się wykorzystać dwóch rzutów karnych, bo trzy bramkowe (13-10) prowadzenie do przerwy mogło być jeszcze bardziej okazałe. Cieszyła bardzo dobra gra w obronie i wiara zespołu w końcowy sukces. Powtórzenie wyniku do przerwy dałoby nam awans na pierwsze miejsce w tabeli. Na początku drugiej części Jutrzenka zniwelowała stratę do jednej bramki, ale w 43 minucie udało się uzyskać 4 bramkowe prowadzenie. Niestety tylko na chwilę, bo po juniorskich błędach przy wyprowadzaniu kontrataków straciliśmy 3 gole z rzędu. Do końca spotkania zostało około 10 minut i stało się jasne, że wygrana 6 bramkami będzie bardzo trudna do osiągnięcia. Pozostała nam walka o wygranie meczu z niepokonanymi płocczankami i to się udało. Zagraliśmy dobry mecz, momentami bardzo dobry, szczególnie w obronie.

Gratulujemy zespołowi Jutrzenki wygrania dwumeczu z nami, na ewentualne gratulacje wygrania rozgrywek ligowych przyjdzie czas po ostatniej serii spotkań, bo nie zapominajmy, że nas czeka mecz z WKPR Wesoła, a do Płocka przyjedzie CHKS Łódź.
Dziękujemy kibicom naszego zespołu i kibicom gości, którzy stworzyli fajną atmosferę, choć emocje były bardzo duże.
Życzymy zawodniczce rywalek, która uległa kontuzji, żeby okazała się mniej groźna niż to wyglądało.

Z pewnymi obawami jechaliśmy do Łodzi na mecz z miejscowym CHKS. Presja zwycięstwa czasem może spętać nogi, a mecz musieliśmy wygrać, aby zachować szanse w rywalizacji z MMKS Jutrzenką Płock. Na szczęście dziewczyny nauczyły się z nią radzić i zagrały niezły mecz szczególnie w drugiej części, kiedy odjechały na bezpieczną różnicę bramek. Bardzo dobre zawody rozegrały nasze skrzydłowe Karolina Szybińska, Ola Dronzikowska i Kasia Nosecka zdobywając 20 bramek. Ostatecznie wygrywamy 34-23 i rozpoczynamy przygotowania do meczu z MMKS Jutrzenką, której przedstawiciele oglądali nas w tym meczu.

W najbliższą sobotę o 18.30 na Konwiktorskiej mogą rozstrzygnąć się losy awansu do baraży o 1 ligę. Mamy nadzieję na super spektakl, emocje przez 60 minut i twardą walkę.

Wygrana 23-18 na wyjeździe i kolejne 2 punkty w ligowej tabeli to jedyna pozytywna informacja ze spotkania z AZS UW. Tak źle i nieskutecznie nie graliśmy od dawna, a z bramkarki rywalek Mileny Zamęckiej (choć nie można jej odmówić umiejętności) zrobiliśmy mistrzynię świata. Cały nasz zespół (zawodniczki, trenerzy) musi posypać głowy popiołem, wziąć się do roboty i wyciągnąć wnioski na przyszłość, bo z taką grą, postawą i podejściem do zawodów nie mamy co marzyć o nawiązaniu walki o pierwsze miejsce w 2 lidze. Za niespełna dwa tygodnie trudny wyjazd do Łodzi na mecz z CHKS. Liczymy na diametralnie inną postawę i pokazanie, że ten mecz to tylko "wypadek przy pracy".

Wykorzystując przerwę w kalendarzu rozgrywek 2 ligi kobiet pojechaliśmy do Kielc na sparingi z Koroną Handball Kielce.

Mecz do 26 min. minuty był bardzo wyrównany i na tablicy świetlnej widniał wynik 12:12. Niestety w końcówce pierwszej połowy zabrakło doświadczenia i zemściło się kilka prostych błędów. Korona Handball zdobyła 4 bramki z rzędu i 1 połowa zakończyła się wynikiem 12:16. Po przerwie dokonaliśmy korekty ustawienia co pozwoliło na zniwelowanie prowadzenia gospodyń do 2 bramek (18:20). Do końca meczu prowadziliśmy równą grę z wiceliderem 1 ligi, a niewykorzystana przewaga w końcówce zadecydowała o porażce 33:28.
Bardzo dobre zawody rozegrała powracająca do wysokiej formy i praktycznie nie do zatrzymania w drugiej połowie meczu Patrycja Koc oraz bardzo aktywna Joanna Marzewska.

W drugim meczu zagraliśmy jeszcze lepiej, szczególnie w obronie, w którym straciliśmy jedynie 24 bramki. Po pierwszym spotkaniu zespół uwierzył, że rewanż można wygrać. Na parkiecie walka była bardzo ostra, ale nie da się grać inaczej z czołowym zespołem pierwszoligowym. To podstawa, aby myśleć o sukcesie. Doskonale w defensywie prezentowała się Anna Chmielecka, która wyrasta na obrońcę nr 1. Jak zwykle ofiarnie Baśka Choromańska, która odcięła możliwość podań do obrotowych. Dobrze w bramce, podobnie jak w pierwszym meczu broniła Ada Sala. Do przerwy przegrywaliśmy 3 bramkami (16-13). Po zmianie stron przez 15 minut zespoły zdobyły po 4 gole. W tym fragmencie niewykorzystaliśmy kilku niezłych pozycji rzutowych. Zbyt szybko chcieliśmy odrabiać straty i pojawiły się błędy podań przy wyprowadzeniu kontrataków. Zabrakło troszkę więcej spokoju i zimnej głowy, a wynik mógłby być jeszcze lepszy niż porażka 2 bramkami (24-22).
Nie cieszymy się z porażek, nawet z wiceliderem 1 ligi. Cieszymy się z dobrej, a momentami nawet bardzo dobrej gry zespołu, który nawiązał wyrównaną grę i nie przestraszył się renomowanego przeciwnika co jest doskonałym prognostykiem przed decydującymi meczami w 2 lidze.

Nowa hala, nowa godzina, nowa zawodniczka, znów zwycięstwo i ponad 40 zdobytych bramek w meczu z MKS Ochota. Plan przedmeczowy zakładał stratę maksimum 20 bramek, dopracowanie wyuczonych schematów gry oraz próba nowych rozwiązań w grze obronnej. Cele zostały osiągnięte choć co najmniej 5-6 goli mniej można było uniknąć. Cieszy liczba zdobytych bramek i swoboda rozgrywania akcji w ataku pozycyjnym. Bardzo dobre zawody rozegrała debiutująca w naszym zespole nominalna juniorka młodsza Jagoda Harton, która skutecznością w bramce przebiła bardziej doświadczoną Dorotę Barczuk. Znów skutecznością popisała się liderka klubowej klasyfikacji strzelczyń Ola Dronzikowska (10 bramek), której niewiele ustępowała Asia Mierzejewska (8 goli). W dość dużym wymiarze czasowym zagrało 14 zawodniczek i potwierdziły, że na każdą możemy liczyć.
Następny mecz rozegramy dopiero we wtorek 5 kwietnia z KS AZS UW Warszawa, który przegrał z MMKS Jutrzenką Płock 13-23.

Dzięki zwycięstwu utrzymaliśmy pozycję lidera 2 ligi kobiet.

SPR JKS Jarosław - UKS Varsovia 20-24.

Jadąc do Jarosławia wiedzieliśmy że czeka nas ciężkie spotkanie. Gospodynie to już nie ten sam zespół, który rozgromiliśmy w pierwszej rundzie 17 bramkami. Doszło kilka zawodniczek z reprezentacyjną i ekstraklasową przeszłością, które swym doświadczeniem biły cały nasz zespół. My mogliśmy polegać przede wszystkim na zgranym zespole i dobrym przygotowaniu fizycznym, które chyba zadecydowało o końcowym sukcesie. Początek dość wyrównany, z lekką przewagą gospodyń, które osiągnęły nawet 3 bramkowe prowadzenie. Musieliśmy poukładać grę w obronie i próbować znaleźć receptę na doskonale broniącą Sabinę Kubisztal, która odbiła kilka ważnych piłek niejako potwierdzając powiedzenie "lepiej mądrze stać niż głupio się przesuwać". Na szczęście w naszej bramce też nieźle radziły sobie Dorota Barczuk i Ada Sala. Do przerwy prowadziliśmy dwoma golami choć przewaga powinna być jeszcze większa, ale nie udało się wykorzystać dwóch rzutów karnych w końcówce. Po zmianie stron obraz gry był bardzo podobny. SPR JKS walczył zaciekle o zmianę rezultatu i udało mu się wyjść na jedno bramkowe prowadzenie (18-17) na kwadrans przed końcem. Od tamtej pory nasz zespół pozwolił gospodyniom na zdobycie jedynie dwóch goli zdobywając 7 bramek. Zwycięstwo 24-20 w pełni zasłużone. Gratulujemy naszym zawodniczkom kolejnych punktów, które pozwalają zachować pozycję lidera.
Gratulujemy klubowi SPR JKS Jarosław stworzenia wspaniałej atmosfery na hali. Grać przy tak licznej publiczności to sama przyjemność. Wygrać - bezcenne.

 

W niedzielę rozegraliśmy dwa mecze towarzyskie z Aussie Samborem Tczew. Zespołem, który jeszcze w ubiegłym sezonie grał w PGNiG Superlidze, a w tym zajmuje 6 miejsce w pierwszoligowej tabeli. Sprawdziany okazały się bardzo wartościowe, bo nie często możemy sparować z tej klasy zespołami. Zdobyte doświadczenie może okazać się bezcenne wdalszej rywalizacji w 2 lidze kobiet oraz o medale mistrzostw Polski juniorek. Wyniki były sprawą drugorzędną, ale miło jest dopisać sobie takie rezultaty. Zespół zagrał, szczególnie w pierwszym spotkaniu, chyba najlepsze zawody pod względem sportowym. Bardzo mała liczba błędów technicznych (6!), skuteczność rzutowa (60%), w bramce (19 obron na 42 rzuty) bardzo dobra współpraca w obronie i skuteczne kontraataki złożyły się na rezultat pierwszego spotkania. Ponadto zespół był od początku natchniony wiarą w siebie i nie przestraszył się bardziej doświadczonego przeciwnika. Stanowił prawdziwy kolektyw, w którym nie ma podziału na starsze i młodsze, bardziej i mniej doświadczone. Brawo. Rewanż okazał się jeszcze większym wyzwaniem, bo wiadomym było, że gospodynie podrażnione rezultatem pierwszego spotkania zrobią wszystko, aby wygrać. Nasz zespół natomiast był podbudowany zwycięstwem i nie zamierzał ustępować. Dzięki temu ogladaliśmy interesujące widowisko na wysokim poziomie sportowym. W zespole dokonaliśmy kilku zmian w składzie i okazało się, co nas bardzo cieszy, że możemy liczyć na wszystkie zawodniczki, a rywalizacja w zespole wpływa korzystnie na jego rozwój. Dziękujemy trenerom Aussie Sambor Tczew za zaproszenie.
Wyniki:
Aussie Sambor Tczew - UKS Varsovia 23:33
Aussie Sambor Tczew - UKS Varsovia 32:31

 

W ostatnim spotkaniu 1 rundy rozgrywek 2 ligi kobiet wygraliśmy z zespołem WKPR Wesoła 34:24 i zakończyliśmy ją z sześcioma zwycięstwami i jedną porażką. Mecz zapowiadał się na trudny, szczególnie z psychologicznego punktu widzenia, bo zespół z Wesołej to doświadczone dziewczyny, a my musieliśmy się podnieść po porażce w Płocku. Na rozgrzewce śmiechy, żarciki, może ze dwie piłki w bramce, bramkarki nie mogą podać na 5 metrów, tak jak by za chwilę miały zacząć się urodziny Doris, a nie mecz ligowy. Gwizdek sędziów, a tu wychodzi zespół skoncentrowany, pewny swoich umiejętności, twardo walczący w obronie i skuteczny w ataku. Może to jest sposób na walkę ze stresem? Świetnie w ataku radziły sobie Patrycja Koc i Karolina Jackiewicz, które trafiały niemal z każdej pozycji. Kilka piłek odbiła jubilatka, z których udało się wyprowadzić skuteczne kontrataki zakończone przez Olę Dronzikowską i Karolinę Szybińską. Dobrze grę w ataku reżyserowały Martyna Bednarska i Olga Adamiec. No kole i z karnych skutecznie punktowała Baśka Choromańska. Do przerwy 5 bramek przewagi. Na drugą część wyszliśmy z założeniem podwojenia prowadzenia i to nam się udało mimo dwóch czerwonych kartek. Tempa nie zwalniała Karolina Jackiewicz, która zdobyła bramkę nawet rzutem z biodra, co nie zdarza jej się zbyt często. Na boisku zameldowały się wszystkie zawodniczki i udowodniły, że siłą naszej drużyny jest wyrównany skład. Rundę kończymy na pozycji wicelidera z dwu punktową stratą do Jutrzenki. Na 2-ligowe parkiety wracamy w drugiej połowie lutego meczem z Roksą Lublin.

 


Na początku gratulacje dla zespołu, sztabu szkoleniowego Jutrzenki oraz dla organizatorów. Mecz przegraliśmy, ale aż chciało się grać przy pełnej hali i głośnym dopingu. Cieszymy się, że byliśmy zespołem, który zelektryzował płocką publiczność. Teraz o meczu. Przed spotkaniem zapowiadaliśmy, że mecz będzie bardzo trudny, i żeby go wygrać będziemy musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Niestety tak się nie stało. Były to przeciętne zawody w naszym wykonaniu. Na początku zespół gospodarzy wypunktował nas kilkoma rzutami z dystansu i mimo, że potrafiliśmy zdobywać piękne gole za sprawą Patrycji Koc przegrywaliśmy w 15 minucie 12 do 5. Tak duża strata na szczęście podziałała na zespół mobilizująco i kolejne 10 minut było naszą całkowitą dominacją. Doprowadziliśmy do stanu 13-11 dla gospodyń. Niestety w końcówce pogubiliśmy kilka piłek i na przerwę zeszliśmy z pięciobramkową stratą (16-11). W drugiej połowie mecz się wyrównał. Było kilka momentów, w których mogliśmy zbliżyć się do przeciwnika, ale zabrakło skuteczności naszym skrzydłowym i chłodnej głowy rozgrywającym, szczególnie w grze w przewadze. Zespół Jutrzenki pokazał większe doświadczenie, był skuteczniejszy, mądrzej rozgrywał akcje. Nie pozostaje nam nic innego jak wyciągnąć wnioski z tej porażki i w następnym meczu z WKPR Wesoła pokazać, że to zrobiliśmy. Po meczu słyszeliśmy głosy z trybun, że sprawa awansu jest rozstrzygnięta, bo w rewanżu trudno będzie wygrać 7 golami. Przypominam, że w tej lidze gra 8 zespołów i ograniczenie kwestii awansu do dwumeczu Varsovia-Jutrzenka jest bardzo krzywdzące dla innych drużyn. Przynajmniej my i jak znam zawodniczki Jutrzenki mamy w sobie więcej pokory i szanujemy każdy zespół w tych rozgrywkach. Potwierdzeniem tego, że nie będzie łatwo pokazał np. mecz SPR JKS Jarosław z płocczankami. Za dwa tygodnie czeka nas ciężki wyjazd do lokalnego rywala i trzeba będzie wylać tyle samo potu co we wczorajszym spotkaniu, żeby zdobyć punkty.

MMKS Jutrzenka Płock - UKS Varsovia 29-23

Bramki na naszej stronie na fcb

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj258
mod_vvisit_counterWczoraj1212
mod_vvisit_counterW tym tygodniu8986
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień10097
mod_vvisit_counterTen miesiąc35864
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc25498
mod_vvisit_counterŁącznie201006